Post

Recenzja odtwarzacza Hi-Fi FiiO M3 Pro. Nowy hit!

Oto ultra-kompaktowy, ultra-budżetowy, ultra-biznesowy nowy produkt od FiiO. Kto nie wie - to już trzecia generacja modelu odtwarzacza M3. Poprzednia wersja miała bardzo dobry dźwięk jak na swoje niewielkie rozmiary, ale jej przyciskowe sterowanie nie dla każdego było wygodne. Cóż, FiiO z przyjemnością pobłaża publiczności. Oczywiście w dzisiejszych czasach przedrostek "Pro" częściej odnosi się nie do obsługi dźwięku, a jedynie do ogólnej jakości urządzenia, ale i tak nowy odtwarzacz M3 jest jednym z najbardziej przystępnych cenowo audiofilskich gadżetów Pro. Czy mamy do czynienia z hitem ludowym? Czy warto pilnie zamówić tego bobasa, póki są jeszcze w magazynie? Przekonajmy się o tym teraz, a przy okazji zróbmy porównanie ze słynną M5, którą miałem już w swojej recenzji.

Opakowanie, wyposażenie, wygląd

Przed nami stoi małe plastikowe pudełko z tekturową pokrywą. Opakowanie jest ascetyczne: odtwarzacz i kabel do ładowania Type-C. Również przednie i tylne panele szklane są fabrycznie pokryte foliami ochronnymi, dzięki czemu nie porysujesz wszystkich naraz. Nie miałbym nic przeciwko dodatkowym akcesoriom, ale ich brak w tym przypadku jest usprawiedliwiony niską ceną.
Jednak dzięki swojej konstrukcji M3 Pro nie sprawia wrażenia taniego. Miłośnicy stylowych technologii, uwaga. Odtwarzacz ma smukłą, bardzo lekką obudowę, waży zaledwie 70 gramów, montaż jest perfekcyjny, żadnego plastiku, tylko szkło i anodowane aluminium. Wszystkie rogi są zaokrąglone, dziecko wygodnie leży w dłoni, bez problemu można je schować w wąskiej kieszeni. Nie jest to oczywiście zapalniczka, ale nawet mój kompaktowy Sony A25, którego używam do audiobooków, był większy.
Kilka słów o urządzeniach sterujących. Do dyspozycji mamy elegancki ekran dotykowy o przekątnej 3,5 cala i rozdzielczości 340x800. Na lewym boku znajdują się cztery mechaniczne przyciski do włączania, uruchamiania odtwarzania i regulacji głośności, w trybie blokady te ostatnie są również w stanie przełączać ścieżki. Mam tu dwie uwagi. Po pierwsze, głośność byłaby wygodniejsza po prawej stronie. Po drugie, długo zajęło mi przyzwyczajenie się do tego, że przycisk przejścia do następnego utworu zmniejsza dźwięk, do poprzedniego - zwiększa go. Prawdziwa logika chińskiego Hi-Fi.
Na dolnej krawędzi znajduje się standardowe wyjście "słuchawkowe" 3,5, połączone z wyjściem liniowym. Brakuje niestety współosiowego. Dodatkowo należy pamiętać, że M3 Pro nie posiada pamięci wewnętrznej, a jedynie slot na kartę microSD. Ale to też jest do przyjęcia dla klasy budżetowej.


Interfejs i funkcjonalność

Firmware M3 Pro jest nieskomplikowany i szybki, dość responsywny. Nie jest to oczywiście Android, ale za 100 dolarów żaden gracz nie może jeszcze liczyć na instalację aplikacji czy streaming. Zła wiadomość jest taka, że nie ma Bluetooth i dziwi mnie, że nowość nadal dumnie nosi oznaczenie "Pro". I mówię to ja - osoba, która słucha muzyki tylko przez kabel. OK, załóżmy, że chodzi o szczególny, audiofilski charakter urządzenia, bo przez Bluetooth dźwięk jest zawsze gorszy. Tak, wiem, że seria M3 nigdy nie otrzymała technologii bezprzewodowej. Ale czy FiiO podniosło cenę? Ogólnie rzecz biorąc, logika jest jasna, ale pozostałość pozostaje.
Z drugiej strony, można tylko pochwalić dziecko za inne funkcjonalności. Jest obsługa większości formatów, 32-bitowy PCM przy 384 kHz i DSD 128, praca w trybie zewnętrznego DAC-a i wyjście cyfrowe przez USB. Jako środek transportu, M3 Pro jest naprawdę cholernie poręczny. Są też dodatki, takie jak audiofilski kalkulator do liczenia nut i miar, audiofilski dyktafon do nagrywania śpiewu ptaków i szumu oceanu, audiofilska galeria obrazów, aby prawdopodobnie cieszyć się wyborem ulubionych okładek i więcej czytania e-booków. Tego ostatniego nie potrafi nawet moja Ultima, wyobrażasz to sobie? Jednak z małym ekranem jest to mało prawdopodobne, aby być wygodne, i tylko otwiera .txt, ale nigdy nie wiadomo, kiedy to się przyda.
Odtwarzacz wyposażony jest w przetwornik C/A ES9218P. Moc na wyjściu 3,5mm wynosi 75mW przy 32 Ohm, nie uciągnie to pełnowymiarowych kolumn, ale modele typu in-channel i giętkie overhead są z nimi doskonale kompatybilne. Czas pracy wynosi do 15 godzin, co jest wartością nieco powyżej średniej.
Zanim przejdziemy do testowania dźwięku, krótko podsumujmy. Cena zawodnika, przynajmniej od początku, nie należy do najniższych, ale i tak kusi. Po stronie plusów mamy kompaktowość, design, dotykowy ekran, obsługę wielu formatów Hi-Fi, niezawodny firmware i dobrą funkcjonalność. Na minus mamy brak Bluetooth, niską moc i nierejestrowany czas pracy na baterii. Uważam, że jeśli dźwięk będzie dobry, to ten odtwarzacz muzyczny na pewno znajdzie swoich koneserów, nie każdy potrzebuje bezprzewodowości, ale każdy dostanie dobry dźwięk za tanio. Ale jeśli ktoś oszczędzał na muzykalności, to powstrzymam się od polecania tego modelu, skoro można zapłacić więcej i wziąć magiczne M5, nie tak dobre w brzmieniu, ale małe i wielofunkcyjne. A teraz nadszedł czas, aby dowiedzieć się, jak zakończy się ta bitwa.


O dźwięku

Główne testy zostały przeprowadzone na słuchawkach Noble Audio Khan, Noble Audio Katana, Campfire Audio Solaris Special Edition, Kinera Nanna oraz Dunu DK-3001 Pro.
Więc-so, drum roll... Przy okazji, drum roll jest całkiem niezły. Jak również wiele innych rzeczy. Nie ma sensu przeciągać intrygi - M3 Pro brzmi świetnie, nie może być inaczej, najbardziej doświadczeni drapieżcy FiiO znają się na rzeczy. Będę szczery, kiedy byłem aspirującym audiofilem, byłbym szczęśliwy, gdybym dostał taki odtwarzacz Hi-Fi. Mimo że gra za swoje pieniądze, nie wybiegając poza swoją klasę cenową, na pewno nie nazwałbym jej boiska przeciętnym. To dźwięk, którego chce się słuchać.
Ogólnie rzecz biorąc, pismo jest charakterystyczne, harmonijne i napędzające. Model nie jest zbyt krytyczny wobec słabej jakości nagrań, ale na dobrym materiale jest nawet bardzo ładny efekt immersji. Jeśli Twoje słuchawki wiedzą, jak wychwycić mikro niuanse, M3 Pro pomoże im w tym. Cóż, to Sabre. Mnie osobiście bardzo przypadła do gustu również paleta barw, muzyka jest rozpoznawalna i przyjemna dla ucha. Z wad - kompromisowa rozdzielczość, brak sceny i rustykalne górne częstotliwości. Ale więcej o wszystkim w szczegółach.
Bas jest gęsty, głęboki, nie przesadnie napompowany. Najwyraźniej, znając konsekwencje złej kontroli, postanowili dać im odpowiednią ilość i słusznie. Uderzenie jest jednak wystarczająco solidne, a główne warstwy niskich częstotliwości sprawiają wrażenie realistycznych.
Środek jest wciągający, szybki i spójny. Nie jest szczególnie trójwymiarowy, ale dzięki wyważeniu tonalnemu nie zamienia się w upiorny syntezator. Model dobrze buduje ciemne tła, testowane na Solarisie i Andromedzie. Wyobrażona scena nie jest szeroka, ale głęboka, co ułatwia separację instrumentów. Ogólnie rzecz biorąc, dostawa jest zabawna i lekka, ale jest to rodzaj napędu, który może zabarwić prawie każdy utwór korzystnie.
Wyższe częstotliwości nie są zbyt dzwoniące i tnące, ale wyraźnie brakuje im naturalności. Poza tym, mogłyby być dłuższe. Ale przynajmniej cięcie nie jest zbyt surowe, nie zniekształca ogólnego obrazu, wszystkie części są na swoim miejscu.